Przejdź do głównej zawartości
Rozdział 1


Tym razem jestem gotowy do ucieczki
Gdziekolwiek jesteś, tam jest miejsce do którego należę
Bo chcę być wolny
I chcę być młody
~One Direction "Ready to Run"

Nicole's POV


 -Bernardzie!- krzyknęłam, zbiegając na dół po świeżo wypolerowanych schodach i o mało nie zabijając się przez te szmaty.
 -Bernardzie!- krzyknęłam jeszcze raz. Potrzebowałam jak najszybciej z nim porozmawiać. Chwilę wcześniej pokłóciłam się z ojcem, który strzelił mi tak mocnego liścia, że mój policzek był cały czerwony.
 -Tak, panienko.- Bernard wszedł do holu. Był naszym kamerdynerem odkąd skończyłam 3 lata. Kiedyś był bezdomnym. Mama znalazła go w grudniu jak spał na ławce, był cały zmarznięty. Zaprowadziła go do nas do domu. Ugościliśmy go jak członka rodziny. Opowiedział nam jak żona go zdradziła i że to on musiał odejść, jak za długi stracił pracę i wylądował na ulicy. Mama, będąc kobietą o złotym sercu, zaproponowała mu pracę jako nasz kamerdyner. Zarówno ojciec i ja byliśmy przeciwni. Ja, mimo, że miałam 3 lata dużo rozumiałam i nie chciałam żeby mój ulubiony wujek dla nas pracował. A ojciec jak to ojciec, tu go zacytuję: Ta wywłoka z nami nie zostanie. Nie ma mowy. Ale mama i tak postawiła na swoim. Wiele lat później, gdy mama odeszła, on został z nami.
Głównie dlatego, że nie potrafił mnie zostawić samej z ojcem.
 -Ile razy mam ci to powtarzać ?- Zmarszczyłam czoło, próbując zachować spokój.- Jestem Nicole.
 -W porządku, Nicole.- Zauważył mój wyraz twarzy, co swoją drogą było dość niezwykłe przez to...to coś.- Coś się stało ?
 -W zasadzie to tak.- Zbliżyłam się do niego, zdjęłam tą szmatę z głowy i ściszyłam głos.-Gdzie jest mój paszport ?
 -Chryste Panie!- Bernard aż krzyknął kiedy to usłyszał. Pokazałam mu, żeby był cicho.- Co pan...Nicole. Co zamierzasz zrobić? Chyba nie chcesz wyjechać?
 -Właśnie chcę. Muszę. Ja po prostu...- Po policzkach popłynęły mi łzy.- Po prostu mam dość.
 -Nikky.- Uśmiechnął się i starł mi łzę z policzka. Nikky. Zawsze mnie tak pieszczotliwie nazywał.- Oczywiście, że ci pomogę.- Mocno mnie przytulił.- Ale musisz mi obiecać, że wiesz co robisz.
 -Obiecuję.- Chociaż w sumie nie wiedziałam
 -Jak chcesz zrobię ci tort czekoladowy.- Puścił mnie, a ja uśmiechnęłam się na sam dźwięk tego słowa. Bernard dobrze wiedział, że poprawia mi humor.- Kiedy chcesz to zrobić ?
 -Dzisiaj w nocy.- Wiedziałam, że łamię mu serce, ale nie było innego wyjścia.
 -W porządku.- Bernard powoli się odsunął ode mnie i udał się w stronę kuchni. Nagle jednak się odwrócił.- Nicole?
 -Tak?
 -Jakbyś czegoś potrzebowała, daj mi znać.- Mrugnął do mnie porozumiewawczo i zniknął w drzwiach.


 O północy byłam już gotowa. Bernard pomógł mi wszystko zorganizować. Zastanawiałam się jak on może mnie tak po prostu puścić. Był dla mnie jak ojciec. Nauczył jeździć na rowerze, pokazał mi ten świat od innej strony. Zawsze próbował mnie chronić przed blaskiem fleszy i bronił przed ojcem, który w przeciwieństwie do niego, był tyranem. Dlatego rozpłakałam się jak się żegnaliśmy. On udawał, że się trzyma, ale w rzeczywistości wyglądał jakby chciał się rozpłakać jak małe dziecko.  Jedyne słowo jakie zamieniłam z ojcem to cześć.
 -Żegnaj, Bernardzie.- Szepnęłam, stojąc na krawędzi okna,ściskając w ręku telefon i torbę podręczną. W końcu udało mi się pozbyć tych szmat. Wyglądałam w końcu jak normalna nastolatka- adidasy, jeansy, top i skórzana kurtka. Spojrzałam przed siebie. Taksówka stała już na podjeździe.  Zeskoczyłam z okna i po prostu pobiegłam.
 -Nicole!- usłyszałam za sobą głos ojca. Odwróciłam się. Stał w moim pokoju i w tej samej chwili wyskoczył przez okno i zaczął za mną biec. Jednak ja byłam szybsza. W kilka sekund dobiegłam do taksówki i wsiadłam do środka.
 -Na lotnisko, proszę.- Rzuciłam do kierowcy.
 -Robi się.- I ruszył.
 Spojrzałam w tył. Zobaczyłam tylko załamanego ojca, którego nawet nie było mi żal. Zamiast tego wyjrzałam przez okno. Samochód mijał kolejne budynki. W końcu zostawiłam za sobą to wszystko. Ojca, te cholerne zasady i ten pieprzony kraj.
 Za kilka godzin miałam zacząć nowe życie.

________________________
No i jest 1 rozdział
Mam nadzieję, że się podoba.
Dajcie znać w komentarzach

wasza Jus.

Komentarze

  1. Coraz bardziej mnie wciąga to opowiadanie :) Weny życzę kochana <3

    http://please-dont-forget-me-niallhoran-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie coś nowego! :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://czas-proroctwa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie coś nowego! :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://czas-proroctwa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 7


Wszystkie te dni, tygodnie i miesiące starałem się skraść pocałunek
I wszystkie te bezsenne noce, sny na jawie próbowałem to sobie wyobrazić.
Jestem po prostu słabeuszem, który zdobył dziewczynęI nie wstydzę się powiedzieć o tym światu
~One Direction "Truly, Madly, Deeply"

15 minut wcześniej
Nicole's POV

-Maleńka, jak się bawisz?- usłyszałam za sobą ochrypły głos i poczułam wielką dłoń na pośladku. To na pewno nie był Niall, który swoją drogą zniknął kilka minut temu w łazience. Odwróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z jakimś pijanym typkiem, któremu najwyraźniej zebrało się na amory. Niall nie powinien mnie tu zostawiać -Czego chcesz, zboczeńcu?- Zaczęłam powoli się wycofywać do wyjścia ale trafiłam na ścianę. -Nic, ślicznotko- przybliżył się do mnie i położył dłoń na moim udzie.-Tylko pomyślałem, że chciałabyś się zabawić. Już czuję jak mi stoi. -Nie dotykaj mnie!- próbowałam się wyrwać z jego objęć ale bez skutku, bo przytrzymał mnie za nadgarstki. -Nie tak szy…
Rozdział 6


Noc się skończyła.
Powinniśmy powiedzieć "do widzenia",
Jednak kontynuujemy,
Kiedy wszyscy odeszli.
~One Direction "Change My Mind"
Niall's POV

 Kompletnie nie miałem pojęcia co się ze mną działo, traciłem nad sobą kontrolę. Nicole...Ona była najbardziej niesamowitą osobą jaką poznałem. Fakt faktem, że znałem ją tylko jeden dzień. Ale i tak czułem się dziwnie. Jakby uczucie głodu zżerało mnie od środka.  Ale jasny grzmot, Niall. Ty cały czas jesteś głodny.  Ale to nie było to.  Nagle mnie olśniło.  Zakochałem się.  Jestem w dupie.
Nicole's POV
 Czułam go wszędzie. Był...on był...po prostu. Tego nie dało się opisać słowami.  Jego język przeplatał się z moim, dłonie poruszały w moich włosach. Nawet się nie zorientowałam kiedy Niall leżał pode mną.  -Nicole.- Ciężko oddychał i czułam jego ciepły oddech na mojej klatce piersiowej.  -Tak?- zapytałam, patrząc mu w oczy.  -Obiecaj, że nie znikniesz.-Był poważny.  -Nawet nie mam gdzie. A poza tym nie chcę.- Uśmie…